99 wpisów za mną i Wami…ten 100 będzie prywatny….
Wiesz czasem jak K. gubię się w labiryntach myśli
A dym i kofeina próbują mój świat zatrzymać
Czasem jak K. boję się każdy się boi
Gdy sobie uświadomi że na krawędzi już stoi
Wiesz znasz to uczucie być samemu
Biec lecz nie móc
Prawda o życiu zawarta w sennym marzeniu
Szukam prawdy zaczynam królika śledzić
Wtedy budzę się nie poznając żadnych odpowiedzi
Mam tyle pytań lecz znam reakcję na nie
Nie mam czasu nie tym razem jutro jutro może coś się stanie
Pokolenie nie ludzi lecz danych z tabel
żadne ja zawsze wy więc po co ja tak naprawdę?
Łatwiej myśleć o rzeczach zupełnie obcych
Świat zwolnił bass drży wciągam dym zamykam oczy
Taki moment mógłby nigdy się nie skończyć
Myślę o niej piję kawę palę papierosy
Próbuję pomóc szczęściu
Spaceruję gdzieś w myślach
Zapominam przy tym co jest tu tak ważne i istotne
Dotykam tego co jest jak drzewo na wietrze wiotkie
To czego chcę może odejść bezpowrotnie
Leżę gdzieś twarz w zaciśniętych dłoniach chowam
A serce podpowiada mi jak powinienem żyć
Za horyzont skrywam się skąpany w morzu beznadziei
Tak wiele chcę dać lecz niewiele mogę zmienić
I stoję gdzieś na tej krawędzi życia
Podczas gdy ona smacznie swoje marzenia śni
Tak bardzo chcę skoczyć z tej stromej skały w otchłań
Sam nie wiem po co chyba by osuszyć łzy
Łatwiej myśleć o rzeczach zupełnie obcych
Świat zwolnił serce drży wtedy gdy zamykam oczy
Taki moment dla mnie chyba nigdy się nie skończy
Znów myślę o niej piję kawę palę papierosy
Nienawidzę niedziel…od samego rana czuje zimny dreszcz zniechęcenia i odrętwienia. Zapach rosołu, dźwięk kościelnego dzwonu, jakieś dziwne szeleszczenie niedzielnej sukienki doprowadza mnie do szału…ale apogeum nudy, bezczynności i jakiegoś napięcia z tym związanego osiągam ok godziny 15… Nie wiem czemu tak się dzieje…nie jest to napięcie przed-poniedziałkowe… nie jest też to smęcenie przed pójściem do pracy…Jestem wybitnie uczulona na niedzielę…niech ktoś mnie uratuje:)
p.s. DZIŚ….


Zakwita raz, tylko raz, biały kwiat.
Przez jedną noc pachnie tak, ach!
Przez taką noc Królowa Jednej Nocy ogląda świat.
A światło dnia zdmuchuje kwiatu płomień na wiele lat.
Zapala się tylko na parę chwil,
Gdy cały świat wokół śpi, ach!
A pachnie tak jak piołun i wanilia - kwiat, biały kwiat.
Przez taką noc Królowa Jednej Nocy ogląda świat.
Ten dziwny kwiat sekret mój dobrze zna:
Raz kocham na wiele lat, ach!
Oczami snu spojrzymy zakochani na cały świat.
I nie wie nikt dla kogo zakwitniemy, ja i ten kwiat.
Mój sekret zna biały kwiat,
Mój sekret zna biały kwiat
Śpiewają o nim Alibabki, mówią o nim stare przekazy nadbudowując mit o niezmierzonym bogactwie i powodzeniu zdobywcy kwiatu, kwitnącego w najkrótszą noc roku.
Mam to szczęście i okazję oglądać jak kaktus, bardzo wiekowy, postanowił w tym roku zaszczycić mnie swoimi kwiatami a że nie zdarza się to co rok i tylko w ciągu kilku godzin, tym większa gratka dla oczu i nosa:)



Kocham bańki mydlane! Za kolor, lekkość i szybką śmierć lub ulotność, jak zwał tak zwał ale smak płynu ludwik jest pierwszym skojarzeniem z dzieciństwa:D
Czarodziejską różdżkę z której końca uciekały te małe cuda stanowiła rurka z pszenicy nacięta na krzyż.
Wspomnienia wspomnieniami….zerknąć tu polecam.

Oglądając film “Lost in translation” można zobaczyć film a raczej jego urywek, gdzie kobieta, w seksownej bieliźnie (lata 50) krzyczy kapiąc się w fontannie : “Marchello!! Come here!” Widziałabym ją w tym naszyjniku:

Dzisiejszym moim odkryciem jest zapach peonii. Zapach intensywny ale tylko w momencie zanurzenia nosa w gąszcz płatków nie zniewala jak jaśmin czy konwalia a delikatnie uwodzi i zostaje w pamięci, podobnie jak zapach białej koniczyny, która jest bardzo popularna a chyba nie doceniana pod tym względem, o zapachu goździków nie wspomnę;). Zachęcam do nurzania nosów w ogródkach by doznać małych olśnień, jak ja dzisiaj:)

(te kwiaty nie płoną rumieńcem jak prawdziwa peonia)