
Za portalem polskabizuteria.pl:
Studenci Katedry Biżuterii Akademii Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi uznali za najlepszy projekt biżuterii na 15. edycji targów Amberif 2008 pierścionek „Niecały Biały” ze Studia Projektowego S & A Bursztynowa Biżuteria.
Młodzi przyznali laureatowi Bursztynową Kulę autorstwa prof. Andrzeja Szadkowksiego. Studentów urzekła przede wszystkim śmiałość formy i niebanalne połączenie białego naturalnego bursztynu i złota. Prostota, wręcz monumentalność pierścionka nawiązuje do archetypicznej formy biżuterii, która świetnie prezentuje się zarówno na dłoni, jak i jako samodzielna forma rzeźbiarska.
Jeśli ktoś chce znać moje zdanie…. pierścianeczek zajebiaszczy!
Od jakiegoś czasu zauważam tendencje wśród “hand-mejdowców” polegającą na dźwiganie swoich gniotów jak nie markami to nazwami kamieni. Niestety są takie czasy, iż rynek “artystycznych rzeczy jedynych w swoim rodzaju” przyjął na łono tak dużą tłuszczę ludzi zajmująca się “hand- mejdem” tak beztrosko, iż psucie rynku jest na porządku dziennym, a “jubilerzy” chwytają się za głowę lub patrzą z pobłażaniem na naszą twórczość plując na nas i czerpiąc zarazem inspiracje:)
Skąd ten “swar” wśród tematu tak ciężkiego co starego?
Pisząc dziś “mini” artykuł na blogu modnej uderzyłam w ton podniosły, pełen zachwytu nad wykorzystaniem tych kryształów ale i zaskoczenia jak łatwo można zahaczyć o kicz.
(Koniecznie zobaczcie te buty i świnkę-może skarbonkę).
Przykład świni i butów przywiódł mi myśl o biżuteryjkach (nie będę pokazywać paluchem, jestem już na tyle dorosła iż spojrzenie spod byka musi wystarczyć;>), które swarów używają a potrafią tak te kryształy stłamsić i spieprzyć ich urok po prostu.
Wiem iż głos ludu kupującego jest gł głosem w tworzeniu u osób utrzymujących sie z dłubania, jednak czy jesteśmy tak bezwolni wobec tego głosu albo ślepi na własne umiejętności?

Bardzo mi sie podobają te słuchawki….gdyż moim zdaniem jest to idealne połączenie kiczu, designu i “iskry bożej”… i takich objawień Wam biżuteryjki życzę:)
Turecki wyraz “yakamoz”, oznaczający odbicie księżyca w wodzie, został wybrany najpiękniejszym słowem świata. Wyboru dokonało jury konkursu rozpisanego przez niemiecki magazyn “Kulturaustausch” (”Wymiana kulturalna”).
Na konkurs zostało nadesłanych około dwóch i pół tysiąca słów z 58-miu krajów świata. Jury oceniało oryginalność wyrazów, ich znaczenie kulturowe, a także uzasadnienie, towarzyszące każdemu zgłoszonemu słowu.
Bezpośrednimi konkurentami tureckiego “yakamoz” było chińskie słowo “hu lu”, czyli - chrapać, oraz wyraz “volongoto” w południowoafrykańskim języku luganda oznaczający nieporządek. Zajęły one odpowiednio drugie i trzecie miejsce. Honoru języka polskiego broniła “filiżanka”, który to wyraz zgłosił Austriak mieszkający w Polsce.
Organizatorzy konkursu podkreślają, że nie chodziło im o autorytatywny wybór, lecz o zwrócenie uwagi czytelników magazynu “Kulturaustausch” na bogactwo języków i kultur, a także zachęcenie ich do nauki języków obcych. “Kulturaustausch” jest kwartalnikiem poświęconym dialogowi kultur, wydawanym przy współpracy z niemieckim Ministerstwem Spraw Zagranicznych.