Technika sprzedaży zwana “Swarovski”.
Od jakiegoś czasu zauważam tendencje wśród “hand-mejdowców” polegającą na dźwiganie swoich gniotów jak nie markami to nazwami kamieni. Niestety są takie czasy, iż rynek “artystycznych rzeczy jedynych w swoim rodzaju” przyjął na łono tak dużą tłuszczę ludzi zajmująca się “hand- mejdem” tak beztrosko, iż psucie rynku jest na porządku dziennym, a “jubilerzy” chwytają się za głowę lub patrzą z pobłażaniem na naszą twórczość plując na nas i czerpiąc zarazem inspiracje:)
Skąd ten “swar” wśród tematu tak ciężkiego co starego?
Pisząc dziś “mini” artykuł na blogu modnej uderzyłam w ton podniosły, pełen zachwytu nad wykorzystaniem tych kryształów ale i zaskoczenia jak łatwo można zahaczyć o kicz.
(Koniecznie zobaczcie te buty i świnkę-może skarbonkę).
Przykład świni i butów przywiódł mi myśl o biżuteryjkach (nie będę pokazywać paluchem, jestem już na tyle dorosła iż spojrzenie spod byka musi wystarczyć;>), które swarów używają a potrafią tak te kryształy stłamsić i spieprzyć ich urok po prostu.
Wiem iż głos ludu kupującego jest gł głosem w tworzeniu u osób utrzymujących sie z dłubania, jednak czy jesteśmy tak bezwolni wobec tego głosu albo ślepi na własne umiejętności?

Bardzo mi sie podobają te słuchawki….gdyż moim zdaniem jest to idealne połączenie kiczu, designu i “iskry bożej”… i takich objawień Wam biżuteryjki życzę:)




naprawde swietne… musze sobie tak wykleic :D:D genialny pomysl…!!
zachwycona ! — 07/06/2008 @ 23:21